@#$%^&& i inne przekleństwa

Dzień dobry.

Przepis na sukces – chodzić spać po 4, wstawać o 12, robić wszystko na ostatnią chwilę, spóźniać się na autobusy, rezygnować z zaplanowanych rzeczy. Robić to, co denerwuje nas w innych.

Tak, to jest zdecydowanie przepis na sukces, który wdrażam od kilku dni. Przepis na sukces moich porażek.

Serio! Jedyną przeszkodą na drodze do lepszego życia, do marzeń, do wszystkiegolepszego jesteśmy my sami. Doświadczam tego ostatnio na każdym kroku. A koło się zapętla. Jedna wtopa pociąga za sobą kolejną, aż odechciewa mi się wystawić nos z pokoju. Okropne.

Przypuszczam, że sporo osób ma podobne doświadczenia. Jeśli tak, to stwórzmy kółko wzajemnej adoracji.

Dziękuję za uwagę, pozdrawiam, na zdrowie.

mamy Dzień Mamy

Dziś tak wyjątkowo na trochę inny temat. Ale i dzień wyjątkowy. Chociaż w moim przypadku staram się, żeby każdy dzień był dniem mojej mamy. Jest osobą, której wiele zawdzięczam. Im jestem starsza, tym bardziej ją doceniam oraz uświadamiam sobie, jak wiele dla mnie poświęciła. Jest moją przyjaciółką, jest zawsze. Czasem nie musi nic mówić, ale wiem, że jest. Wspiera mnie w każdej decyzji, nawet jeśli się z nią nie zgadza. Wierzy we mnie i daje jej radość każdy mój uśmiech. Moja mama jest największym moim skarbem. I chociaż nie spędzam z nią dzisiaj tego dnia, chociaż ostatnio zbyt rzadko bywam w domu, tak codziennie, krótką chociaż rozmową staram się, by na jej niebie świeciło słońce.

Jest najlepsza.

efekty pracy dla sieci sklepów Butik

Taaaak, wiem, że miałam napisać wczoraj. Ale wczoraj byłam zajęta diagnozowaniem, czy mój lewy migałek mnie boli naprawdę, czy mi się zdaje i czy jest gorąco w moim pokoju, czy tylko w mojej głowie. Cóż, okazało się, że jednak wiosenne przeziębienie dopadło i mnie. Mam pewne podejrzenia, że jest to naturalna obrona mojego organizmu przed pisaniem pracy magisterskiej, podczas której czuję się tak:

Współczuć i zagrzewać do walki możecie w komentarzach (he he he), a teraz do rzeczy.

Przedwczoraj pisałam o backstage’u sesji dla Butiku, o czym możecie przeczytać tutaj. A dzisiaj wrzucam efekty pracy. Praca nad tym projektem była dla mnie super doświadczeniem. Otworzyła mi oczy na to, że moje marzenia mogą z powodzeniem się urzeczywistnić. Na sesję jechałam wczesnym rankiem, by dotrzeć na czas do Bydgoszczy, by tego samego dnia wrócić do Wrocławia. To, co zarobiłam wystarczyło na pokrycie kosztów paliwa, ale zupełnie mi to nie przeszkadzało. Najważniejsze dla mnie w tym wszystkim było to, że mogę zrobić coś, co chciałam od wielu lat, a efekty mojej pracy zobaczę nie tylko ja i grono moich znajomych. Tymczasem, dzielę się nimi z Wami.

Ania Wojciechowska w sesji dla Butik
fot. Daria Kliszewska
Butik kolekcja jesień-zima 2013/14
fot. Daria Kliszewska
Butikstyle
fot. Daria Kliszewska
Butik
fot. Daria Kliszewska

Tego posta piszę jako motywację dla Was, ale również jako motywację dla siebie. Warto przypominać sobie dobre rzeczy i towarzyszące im uczucia, żeby z uśmiechem stawiać kolejne kroki ku realizacji swoich planów.

Miłego dnia kochani! Zróbcie dzisiaj chociaż jeden krok w stronę swojego marzenia.

sesja dla sieci sklepów Butik

Dzisiaj dzień przerwy. Dzień na oddech. Nie mam na dziś zaplanowanego żadnego castingu, więc mam w końcu chwilę, żeby nadgonić z pisaniem… mojej pracy magisterskiej. Jak widać idzie mi świetnie (!), więc naszło mnie na wspomnienia.

2 lata temu zrealizowałam swoje pierwsze marzenie o profesjonalnej, komercyjnej sesji zdjęciowej. Wzięłam udział w sesji zdjęciowej dla ogólnopolskiej sieci sklepów Butik, promującej kolekcję jesień zima 2013/14. Niesamowite doświadczenie widzieć swoje zdjecia na wytrynach sklepowych, na stronie internetowej sklepu oraz na fanpage’u na Facebooku. Wtedy cały czas pozowanie traktowałam jako hobby i nie wiedziałam, że poczuję w tym kierunku takie silne emocje, że zdecyduję się rzucić dotychczasowe plany i zaryzykować w walce o swoje marzenia. Walka łatwa nie jest, ale nie poddaję się.

Dzisiaj wrzucam  zdjęcia z backstage’u – a jutro efekty pracy dla Butiku.

Jak Wam się podoba?

Końca nie widać 

Kolejny dzień, kolejny casting. Gnieździmy się na zielonych schodach tak, jakby to były najwygodniejsze schody na świecie. Każdy na swoim stopniu czuje się jak pan swojego zielonego stopnia.  Każdy w swoim smartfonowym świecie. 

Tutaj zgorzkniałe miny, czarne myśli, znudzenie i powątpiewanie. Tam uśmiechy, werwa i pewność siebie. 

To był maj

Hej ho! Powiem tylko tyle, że plaża w centrum miasta jest najlepszą rzeczą na świecie.

Tak sobie spędzam majówkę. A jak u Was?

View this post on Instagram

Taka stolica! #paradise #warsaw #igerswarsaw #beach #wisła

A post shared by Ania (@panna_wojciechowska) on